Wilk z ulicy Murowej

Wall Street. To brzmi dumnie. Nazwa słynnej nowojorskiej ulicy, przy której mieści się giełda wypada gorzej w polskim tłumaczeniu – Murowa. Czy ktoś tam jednak widział jakiś mur? Mało kto. Jednak gdy staniemy na środku ulicy i dobrze się przyjrzymy to dojrzymy kilka elementów z bardzo starego drewna, tak zdeptanego, że przypominającego kamień. Mur zachował się już tylko w tych kilku zmurszałych kawałkach i słynnej nazwie.

Każdy kto był kiedyś w Nowym Yorku albo chociaż, tak jak ja , wybrał się na wycieczkę po mapach Google zastanawia się teraz pewnie po co mur w środku miasta. Cofnijmy się w czasie do okresu, kiedy Nowy Jork nie był jeszcze Nowym Jorkiem, a Nowym Amsterdamem czyli pierwszej połowy XVII stulecia.

Przedsiębiorczy Holendrzy, którzy założyli osadę o tej nazwie, odkupili od miejscowych Indian wyspę Manna-hata za 60 guldenów holenderskich lub, jak mówią inne źródła, garść szklanych paciorków. Tak czy inaczej, interes zrobili wyśmienity i postanowili jakoś zabezpieczyć się przed Brytyjczykami, których apetyt na rosnący w siłę ośrodek handlu zaostrzał się z biegiem czasu. W handlu jednak Holendrzy najwyraźniej byli lepsi niż w sztuce wojennej, bowiem uznali, że drewniany płot (zwracając im honor: później przebudowany w solidną palisadę) załatwi sprawę.

Czemu jednak na środku wyspy? A dlatego, że obecny środek był ówcześnym brzegiem. Usytuowanie muru nie budzi już wątpliwości, trzeba przyznać, że było ze wszelkich miar rozsądne. Dopiero wiele lat później mieszkańcy miasta wpadną na pomysł, żeby powiększyć wyspę zasypując kamieniami i ziemią spory pas wody.

Jednak zanim wyspa się rozrosła Anglicy postanowili, że najwyższy czas przejąć ją w posiadanie. Chciałoby napisać się „zdobyć”, ale o zdobywaniu nie było mowy, bo Holendrzy ostatecznie uznali, że walczyć nie warto i oddali miasto w ręce nowoprzybyłych. Nazwę niemal natychmiast zmieniono na Nowy York, niezbyt pomysłowo trzeba przyznać. I na tym zmiany się właściwie skończyły – nie tylko nikomu nie poderżnięto gardła,  ale urzędnicy utrzymali swoje posady, transakcje nadal odbywały się po holendersku, a jeśli komuś nowy/stary porządek się nie podobał to mógł skorzystać z darmowego biletu na statek do starego Amsterdamu.

Mur sie nie przydał. Po kilku latach (1699) został rozebrany, a pozostałe po nim drewno posłużyło do brukowania nowopowstałej ulicy. Posadzono tam platan, a w cieniu jego gałęzi handlowcy mogli robić interesy. Ale to już inna historia…

Podziel się słowem lub dwoma

komentarzy

Dodaj komentarz