Archiwa tagu: słowo

Zapomniane: w niemnimaczki

W niemnimaczki  znaczy najpradopodbiej niespodziewanie, nagle, nieoczekiwanie.

Etymologia tego wyrażenia nie jest mi znana. Nie mogłam również znaleźć żadnych dokładniejszych informacji. Jedynym originalnym tekstem, w którym prawdopodobnie wystąpiło to wyrażenie jest kodeks Świętosława z XV wieku czyli tłumaczeniu statutów Kazimierza Wielkiego z łaciny na język polski.

Brzydkie słówka: kobieta

Kobieta – określenie obelżywe, wulgarne, uwłaczające.

I to aż do połowy XIX wieku. Wcześniej dorośli ludzie płci żeńskiej to niewiasty, białogłowy, żony, panie, damy.

Skąd pochodzi słowo „kobieta”? Najprawdopodobniej od staropolskiego wyrazu „kob” oznaczającego chlew. Pracą przy świniach zajmowały się właśnie niewiasty. Inna wersja mówi, że źródłosłowia należy szukać w dawnym określeniu kobyły – „koba”. Końcówka „ieta” jest typowa dla dawnych imion żeńskich.

Nie trzeba dodawać, że ani świnia, ani kobyła w naszej kulturze nigdy nie cieszyły się szczególną estymą.

Wspomnieć należy również teorię, według której słowo „kobieta” pochodzi od staroniemieckiego „kebse” – nałożnica, konkubina. W rzeczy samej „kobietami” często określano osoby, którym przypisywano tzw. „złe prowadzenie się”.

Użycie po raz pierwszy słowa „kobieta” w literaturze datuje się na połowę XVI wieku. Na papier przenosi je Marcin Bielski w swoim dziele „Sejm niewieści”, gdzie możemy przeczytać:

„Mogąć męże przezywać żony kobietami, aleć też nie do końca mają rozum sami? Męże nas zowią białogłowy, prządki, ku większemu zelżeniu kobietami zowią”

I tym sposobem słowo „kobieta” zagościło w literaturze sowizdrzalskiej i fraszkach jako określenie prześmiewcze i obelżywe. Zmiana następuje pod koniec XVIII wieku, kiedy to w „Myszeidzie” Ignacy Krasicki używa go w sposób, który można odczytać negatywnie, neutralnie lub nawet pozytywnie:

„Czegoż płeć piękna kiedy nie dokaże?
Mimo tak wielkiej płci naszej zalety,
My rządzim światem, a nami kobiety”

Potem było już tylko lepiej. Albo już tylko gorzej – bo z czasem kobietami zaczęto nazywać wszystkie panie.

Osobiście wierzę, że etymologia tego słowa wiąże się z prasłowiańskim „kob-veta” odnoszącym się do wróżki/wieszczki/czarownicy, a negatywne znaczenie narosło poprzez złośliwe skojarzenie z chlewem, korytem czy kobyłą. Ot przypadkiem.

Nabokova zabawa słowem i rytmem

 

Lolitę warto smakować powoli. Dotykać językiem każdej litery. Czuć dźwięk rozchodzący się po podniebieniu. Wymawiać półgłosem, z na poły rozchylonymi wargami.

Tak smakują pierwsze linijki oryginału:

„Lolita, light of my life, fire of my loins. My sin, my soul. Lo-lee-ta: the tip of the tongue taking a trip of three steps down the palate to tap, at three, on the teeth. Lo. Lee. Ta. She was Lo, plain Lo, in the morning, standing four feet ten in one sock. She was Lola in slacks. She was Dolly at school. She was Dolores on the dotted line. But in my arms she was always Lolita”

Po polsku słowa te czytać możemy w dwóch tłumaczeniach:

„Lolita, światło mego życia, płomieniu mych lędźwi. Mój grzechu, moja duszo. Lo-li-ta: czubek języka schodzący w trzech stąpnięciach wzdłuż podniebienia, aby na trzy trącić o zęby. Lo. Li. Ta. Była Lo, po prostu Lo, rankiem, gdy stała, metr i czterdzieści osiem wzrostu, cztery stopy dziesięć, w jednej skarpetce. W rybaczkach Lola. W szkole nazywała się Dolly. Na wykropkowanej linii do wypełniania Dolores. A w moich ramionach zawsze Lolita”


(tłum. Robert Stiller)

„Lolito, światłości mego życia, żagwio mych lędźwi. Grzechu mój, moja duszo. Lo-li-to: koniuszek języka robi trzy kroki po podniebieniu, przy trzecim stuka w zęby. Lo. Li. To.  Na imię miała Lo, po prostu Lo, z samego rana, i metr czterdzieści siedem w jednej skarpetce. W spodniach była Lolą. W szkole – Dolly. W rubrykach –  Dolores. Lecz w moich ramionach zawsze była Lolitą „

(tłum. M. Kłobukowski)

Które Wam bardziej smakuje?