On bawi się autkami, ona lalkami. A ono?

hens

Ono nosi niebieskie ubranka, bo uwielbia ten kolor. Zwykle sukienki, bo wygodniej w nich budować mosty z klocków. Pięknie śpiewa i nie cierpi makaronu z serem. Zawsze śpi ze swoją lalką i już nie płacze, gdy rodzice zostawiają je same.

Ono to „hen”. Może ona, może on. Kogo to interesuje na zajęciach z rytmiki, przy przygotowywaniu sałatek i podczas szalonego wyścigu taczek?

Szwedzkie przedszkola koncentrują się coraz bardziej na osobowości dzieci i ich wszechstronnym rozwoju. Płeć dziecka ma marginalne znaczenie, dlatego używa się neutralnego płciowo zaimka osobowego „hen”. 

To coś pośredniego pomiędzy han (on) i hon (ona). Słowo to powstało stosunkowo niedawno i szybko zdobyło popularność jako narzędzie wspierające politykę równouprawnienia.

W szwedzkim parlamencie co prawda nie postanowiono, że zaimka „hen” należy używać w oficjalnych dokumentach, ale dopuszczono do stosowania go w debacie publicznej. W książeczce „Kiwi i pies potwór” użyto słówka „hen” po raz pierwszy w publikacji przeznaczonej dla dzieci.

Burza krytyki rzucała gromy, że „to wymazywanie płci”, „to pozbawi maluchy poczucia bezpieczeństwa”, „to zanieczyszczanie języka”,”to płciowe szaleństwo”.

Dlaczego pomysł z „hen” bardzo mi się podoba?

5 razy tak dla „hen”:

+ moja płeć – moja sprawa

Dlaczego w każdej wypowiedzi muszę wskazywać jakiej jestem płci? Czemu mówiąc/pisząc o polityce/kulturze/gospodarce czy kupując ziemniaki muszę określać czy jestem kobietą czy mężczyzną? (Przy prostszych wypowiedziach można tego uniknąć, ale zwykle i tak się wyda…)

Kiedy mówię nie muszę wybierać specjalnych form podkreślających moją rasę, religię, wiek, numer stopy, wykształcenie, preferencje kulinarne, zainteresowania literackie. Nie chcę też za każdym razem, gdy otwieram usta deklarować posiadania macicy.

+ bogactwo językowe

Wcześniej w języku szwedzkim występowały tylko zaimki han (on) i hon (ona), teraz mamy do dyspozycji także trzeci (hen ? ono). Możemy używać wszystkich w różnych kontekstach.

Co prawda „hen” istnieje już od lat 60., ale dopiero niedawno stał się bardziej popularny i nabrał znaczenia politycznego.

+ niwelowanie stereotypowego postrzegania płci

Jako przykład przytaczam wypowiedź osoby pracującej w szwedzkim przedszkolu (przedszkolanki/przedszkolanka ? jakie to ma znaczenie?):

„Używamy słówka „hen”, kiedy do przedszkola przychodzi gość taki jak np. policjant, elektryk itp. Dzieci mogą sobie wyobrazić zarówno kobietę jak i mężczyznę. To wzbogaca ich wyobraźnię”

+ unikanie dyskryminacji

 Jeśli wysyłam list motywacyjny ubiegając się o posadę mechanika samochodowego nie chcę, żeby odrzucono je już po pierwszej linijce za to, że jestem kobietą. Chcę, żeby liczyły się moje umiejętności, motywacja, doświadczenie, potencjał, wykształcenie.

(Wiąże się to oczywiście także z kwestią imion, które zwykle wskazują płeć. Już niedługo także w Polsce będzie możliwe nadawanie dzieciom imion neutralnych płciowo, np. Fifi, Szasza, Angel.)

+ krok w stronę równości

Nie tylko równości płci, co równości generalnie. Wyrywanie się z językowego schematu płci to kolejny krok do traktowania jednostki jako unikalnej i skomplikowanej całości.

Nadal trwa batalia o żeńskie i męskie nazwy zawodów. Uświadamianie, że istnieją prezydenci i prezydentki, przedszkolanki i przedszkolankowie, socjologowie i socjolożki to jednak nie wszystko. Uważam, że nadszedł już czas, żeby używać nazw zawodów neutralnych płciowo. (Język polski to nieco utrudnia, ale znalazłoby się kilka sposób). Jak na razie wolę mówić „jestem historykiem” – a to czy jestem kobietą czy mężczyzną nie ma tutaj nic do rzeczy. Nazwa zawodu odnosi się do zbioru umiejętności, zasobu wiedzy, wykonywanej pracy.

Neutralny płciowo zaimek językowy działa na tej samej zasadzie – pozwala widzieć człowieka, a nie kobietę lub mężczyznę.

hen

 

 

Podziel się słowem lub dwoma

komentarzy

Dodaj komentarz