Myślokrążenie – o książkach wysłanych w przestrzeń

Obca jest mi żądza posiadania i kompulsywnego gromadzenia. Pięknie by było, gdyby tak zupełnie tak było. Drobne wyjątki jednak sprawiają, że zdanie to nie jest jednak do końca prawdziwe. Jednym z owych wyjątków jest mój pociąg do otaczania się książkami,  sprowadzający się do tworzenia małej, prywatnej, częściowo mobilnej, kolekcji.

Nie jestem jednak stworem zazdrośnie strzegącym swoich skarbów. Lubię pożyczać książki. Lubię także, gdy do mnie wracają. Nie znoszę tego uczucia, kiedy wiem, że komuś TĘ książkę pożyczyłam, teraz i natychmiast jej potrzebuję, a nie mogę sobie przypomnieć na czyjej półce się teraz kurzy.

Jednak w ramach trzymania w ryzach swoich małych obsesji, postanowiłam przyjrzeć się czy na pewno wszystkich książek potrzebuję na raz i czy może do niektórych z nich już raczej nie wrócę. Poza tym czasem jest mi naprawdę szkoda, że coś co się właściwie nie zużywa, wtrącone jest do lochów moich regałów i skazane na zapomnienie.

A było to upalnego sierpniowego dnia roku 2012…

Pomyślałam, że fajnie by było, żeby niektóre książki wiodły swój żywot w sposób mniej usystematyzowany. Nie słyszałam wtedy jeszcze o bookcrossing, więc wymyśliłam swój mały system, żeby w krwiobieg Łodzi wpuścić kilka świeżych myśli.

Wybrałam dwie książki, jedną dokupiłam. Napisałam i wydrukowałam krótkie bileciki, które następnie wkleiłam na zewnętrznej stronie okładki książki. Nie ma sensu dalej strzępić klawiatury, poniższy tekst przedstawia mój prosty zamysł:

Przestrzeń Wolnej Myśli

  1. Czytaj, oglądaj, dotykaj.
  2. To Twoja przestrzeń, czuj się swobodnie – podkreślaj, szkicuj, rób zapiski na marginesach, wkładaj karteczki.
  3. Podaj dalej – zostaw w kawiarni, fabryce, dyskotece, bibliotece, pociągu…
 
Masz książkę/komiks/film, które chcesz uwolnić? Wejdź na http://przestrzenwolnejmysli.blogspot.com, wydrukuj tę informację, naklej na swój egzemplarz i wypuść go w przestrzeń!
Dwa tygodnie po wypuszczeniu książek w łódzką przestrzeń wyjechałam do krainy palm i skuterów, zupełnie nie wiedząc czy ktoś moje książki znalazł czy też trafiły one do kosza lub zostały porwane i uwięzione. Przypomniało mi się o tej sprawie niedawno i pomyślałam, że jeśli podzielę się tą ideą w internecie to może ktoś wypuści jakieś żądne przygód książki na wolność.
A moim małym marzeniem jest, żeby któraś z wypuszczonych książek kiedyś do mnie wróciła wraz z zapiskami i komentarzami poprzednich czytaczy.

Podziel się słowem lub dwoma

komentarzy

Dodaj komentarz