Mapy nieistniejących światów. Historia krain i ziem legendarnych

Nowości, nie tylko te książkowe, zwykle poznaję przez Internet. Zanim okaz trafi w całej swej materialności do moich rąk zwykle wiem już o nim co nieco dzięki ekspresowej elektronicznej informacji.

Tym razem stało się inaczej. Jeszcze chłodne (bo na kredowym papierze) strony najnowszej (choć już nie tak nowej, bo z maja) książki Umberto Eco przed kilkoma momentami wpadły pod moje palce.

„Historia krain i ziem legendarnych”, piórem i okiem Umberto Eco stworzona, lśniła sobie w jednym z zakątków księgarni Feltrinelli, nie budząc niczyjego zainteresowania.

CAM00876

Starając się nie pamiętać ani o „Historii piękna”, ani o „Supermanie w literaturze masowej”, ani o Umbertowej profesurze i sławie, a tym samym z umysłem wypranym z uprzedzeń i oczekiwań spróbowałam zerknąć na tę wiązkę kartek i idei.

Nie powstrzymała mnie przed tym odpychająca obwoluta w przaśno-pastelowych kolorach, choć pewnie gdyby nie wyraźne litery tytułu i nazwisko autora pewnie pozycja ta nie wpadła by dziś w moje ręce.

Tomisko to całkiem grube (niemal 500 stron), ciężkie i (poza okładką) elegancko wydane. Nasycone ilustracjami różnej maści, pachnące klejem, papierem (jeśli wierzyć bardzo małym literkom, których zwykle nikt nie czyta – papierem z ekologicznych włókien z odzysku) i drukarską farbą. Słowa na kredowym papierze są tak śliskie, że można by je zlizywać.

slon

W swoim intelektualnych wędrówkach tym razem Eco podąża śladem wyobrażeń o mitycznych lądach. Zgłębia literackie fantazje o krajach odległych, lepszych i gorszych od rzeczywistych, mieszczących wszystko, czego nasz świat pomieścić nie chce lub nie może.

Dość jednak oględzin i generalizacji – wyjmijmy kilka smakowitych stronic.

Otwierając na chybił trafił wpadam na utopie. Eco wchodzi w różne fantazje o innym, lepszym świecie. Świecie postrzeganym jako niemożliwy („utopia” jako nie-miejsce = miejsce, którego nie ma), a zarazem świecie idealnym, upragnionym, wyczekiwanym („utopia” jako dobre/idealne miejsce , interpretując „u” na początku tego słowa jako greckie „eu”).

Przyglądamy się wyspie Utopia, Miastu Słońca, Nikozji… Najbardziej przerażające wydało mi się Christianopolis, niepokojąco podobne do modelu Panoptikonu:

 chri

Kilkadziesiąt stron dalej różne wizje nieba i piekła zostały przedstawione z dokładną topografią, odbijając i mnożąc wszystko to, co w ludzkim świecie najlepsze lub najgorsze.

Wertując sam początek widzimy antypody – wszystko co odległe, nieznane, krańcowe. Te ziemie, gdzie mieszkają potwory. Krainy, wstępu do których bronią lwy. Miejsca, gdzie skarby czekają, żeby je zabrać, a o wieczną szczęśliwość równie łatwo jak o wieczne potępienie. Słowem wszystko, czego pragniemy i wszystko, czego się boimy.

Eco bada elastyczność ludzkiej wyobraźni, odwieczne marzenie o podróżach i zmianach, inność w jej najbardziej kuszących i najbardziej odpychających postaciach. A przede wszystkim pokazuje jak inne modele rzeczywistości są testowane w fantazjach o odległych światach.leku na kaszel = 35 filiżanek kawy = 4 samolociki z banknotów) wymacałam i wyczytałam ile się dało w księgarniokawiarni i postanowiłam w stanie niewskazującym na naruszenie książkowej nietykalności cielesnej w tym miejscu obiekt pożądania zostawić.

mapaaa

 

Podziel się słowem lub dwoma

komentarzy

Dodaj komentarz