Archiwa kategorii: słowa poprzekładane

Język angielski: barbaric, barbarian, barbarous?

Mamy oto trzy angielskie przymiotniki: barbaric, barbarian, barbarous. Skoro każdy z nich można przetłumaczyć jako „barbarzyński” to gdzie tkwi różnica?

Zarówno barbarian, jak i barbaric oznaczają „typowy dla barbarzyńców”, czyli nienależący do cywilizowanego społeczeństwa.

Barbarian powinniśmy użyć opisując coś typowego dla barbarzyńców, np. barbarian rites (barbarzyńskie obrzędy).

Barbaric stosuje się w stosunku do czegoś typowego dla barbarzyńców, co tolerujemy, a nawet podziwiamy, ale co zwykle jest postrzegane jako zbyt efektowne, niegustowne, np. barbaric splendour (barbarzyński przepych).

Barbarous ma zaś wydźwięk jednoznacznie negatywny. Odnosi się do najgorszych skojarzeń związanych ze słowem barbarzyństwo i wyraża silną krytykę wobec niego, np. barbarous act (barbarzyński czyn).

Elektroniczny morderca w pułapce szklanego ekranu

Dobry tytuł to połowa sukcesu, rzekłby Tuwim. Szczególnie sukcesu kinowego.

Jednak polskie tłumaczenia tytułów filmów nie zawsze są trafione. No dobrze, często po prostu ssą. Hmm, to akurat nietrafiona i niesmaczna kalka językowa. W każdym razie często są mocno zaskakujące, a niekiedy wręcz głupie.

Przyjrzyjmy się kilku przykładom tłumaczenia tytułów filmów z angielskiego. Oto moje subiektywne listy.

Kiepskie tłumaczenia:

  1. In Bruges – Najpierw strzelaj, potem zwiedzaj.

Wysmakowany film podlany surrealizmem i groteską, w dodatku rozgrywający się w malowniczym belgijskim miasteczku. Kierując się tytułem, nigdy przenigdy, nie wybrałabym się na niego do kina. Oczekiwałabym raczej głupawej komedii gangsterskiej. Dokładne tłumaczenie („W Brugii”) też by mnie raczej nie przyciągnęło, ale jego wariacje już tak. Może jakieś propozycje?

  1. Prison Break – Skazany na śmierć.

Komentarz zbędny. Nie będę nawet przytaczać dowcipu o tym, jak tłumaczy się zdanie „Jezus Chrystus skazany na śmierć”.

  1. Terminator –  Elektroniczny Morderca.

Jeśli w „Terminatorze” chodziłoby o mordowanie przez robota to ten film nigdy by mnie nie zainteresował ani nie przeraził.

  1. Die Hard – Szklana pułapka.

Polski tytuł nie brzmi jeszcze tak tragicznie, ale ma się nijak do oryginalnego.

  1. Dangerous Minds – Młodzi Gniewni.

Na pierwszy rzut ucha polski tytuł brzmi komediowo, a nawet po głębszym zastanowieniu mocno bagatelizuje temat. Już samo „Gniewni” brzmiałoby lepiej.

  1. Dirty Dancing – Wirujący seks.

Wiem, że wszystko można sprowadzić do seksu, ale to chociaż na końcu, a nie już w samym tytule.

  1. Into the Wild – Wszystko za życie.

Tłumaczenie gubi nastrój i sugeruje zupełnie inną tematykę

8. Eternal Sunshine of the Spotless Mind – Zakochany bez pamięci.

Polski tytuł przyciąga, jest krótki, chwytliwy. Ale nie wytrzymuje porównania z oryginałem. Może ktoś ma pomysł na dobre tłumaczenie?

 

Udane tłumaczenia:

  • 1. Lost in translation – Między słowami.

Krótkie, ładnie brzmiące, przyjemnie niejednoznaczne, intrygujące.

  1. Girl, Interrupted – Przerwana lekcja muzyki.

Być może polski tytuł odnosi się do czego innego niż oryginał, ale dla mnie jest kuszące.

  1. Fight Club – Podziemny krąg.

Świetny film, którego pewnie nigdy bym nie obejrzała, gdybym trafiła na niego pod nazwą ?Klub walki?.

  1. Duplex – Starsza pani musi zniknąć.

Na pewno lepsze to tłumaczenie niż zostawienie w oryginale.

5.  Alien – Obcy. Ósmy pasażer Nostromo.

Wystarczyłoby po prostu „Obcy”. Niesamowity film, który obejrzałam po raz pierwszy w wieku lat kilku (czterech?) i byłam przekonana, że podtytuł brzmi „Ósmy pasażer na stromo”.

6.  Seven – Siedem.

Brawo tłumacze. Majstersztyk.

 

A jakie są Wasze ulubione/znienawidzone tłumaczenia tytułów filmów?

 

Nabokova zabawa słowem i rytmem

 

Lolitę warto smakować powoli. Dotykać językiem każdej litery. Czuć dźwięk rozchodzący się po podniebieniu. Wymawiać półgłosem, z na poły rozchylonymi wargami.

Tak smakują pierwsze linijki oryginału:

„Lolita, light of my life, fire of my loins. My sin, my soul. Lo-lee-ta: the tip of the tongue taking a trip of three steps down the palate to tap, at three, on the teeth. Lo. Lee. Ta. She was Lo, plain Lo, in the morning, standing four feet ten in one sock. She was Lola in slacks. She was Dolly at school. She was Dolores on the dotted line. But in my arms she was always Lolita”

Po polsku słowa te czytać możemy w dwóch tłumaczeniach:

„Lolita, światło mego życia, płomieniu mych lędźwi. Mój grzechu, moja duszo. Lo-li-ta: czubek języka schodzący w trzech stąpnięciach wzdłuż podniebienia, aby na trzy trącić o zęby. Lo. Li. Ta. Była Lo, po prostu Lo, rankiem, gdy stała, metr i czterdzieści osiem wzrostu, cztery stopy dziesięć, w jednej skarpetce. W rybaczkach Lola. W szkole nazywała się Dolly. Na wykropkowanej linii do wypełniania Dolores. A w moich ramionach zawsze Lolita”


(tłum. Robert Stiller)

„Lolito, światłości mego życia, żagwio mych lędźwi. Grzechu mój, moja duszo. Lo-li-to: koniuszek języka robi trzy kroki po podniebieniu, przy trzecim stuka w zęby. Lo. Li. To.  Na imię miała Lo, po prostu Lo, z samego rana, i metr czterdzieści siedem w jednej skarpetce. W spodniach była Lolą. W szkole – Dolly. W rubrykach –  Dolores. Lecz w moich ramionach zawsze była Lolitą „

(tłum. M. Kłobukowski)

Które Wam bardziej smakuje?