Biblioteka idealna

Nastał czas letni, którego dni długie a jasne najprzyjemniej spędzić w bibliotecznym kurzu wsród szelestu grubych ksiąg. Dobrze urządzona biblioteka publiczna powinna zajęcie to umilić i uprościć. Ale jak? Zerknijcie na podpowiedzi, których udziela Umberto Eco.

Czy Wasze doświadczenia biblioteczne zgadzają się z wizją włoskiego filozofa? Najgorszą z dużych bibliotek, do których trafiłam była biblioteka miejska w Palermo, a najlepszą ta w Manchesterze. Do łódzkiej biblioteki wojewódzkiej mam duży sentyment i doceniam przeprowadzone tam ostatnio zmiany, ale myślę, że niektóre z poniższych wytycznych autorstwa Eco nadal tam obowiązują. Na szczęście pozostaje jeszcze BUŁ, choć wszystkimi jej urokami cieszyć się mogą tylko studenci.

Sprawdźcie sami czy Wasza biblioteka została zorganizowana tak jak na początku lat 80. marzyło się to Umberto Eco:

JAK URZĄDZIĆ BIBLIOTEKĘ PUBLICZNĄ

  1. Katalog winien być poszatkowany na jak najwięcej działów; należy z wielką pieczołowitością oddzielić katalog książek od katalogu czasopism, oba zaś od katalogu rzeczowego, jak również książki ostatnio nabyte od tych, które zakupiono dawniej. Ortografia w obu tych katalogach (nabytków nowych i dawnych) winna być w miarę możliwości zróżnicowana; na przykład w nabytkach nowych retoryka pisze się przez jedno t, a w dawnych – przez dwa; Czajkowski w nabytkach nowych przez Cz, w dawnych – z francuska, przez Tsch.
  2. Tematy ma określać bibliotekarz. Książki nie powinny zawierać w kolofonie wskazówki co do tematu, pod jakim należałoby je zakatalogować.
  1. Sygnatury winny być niemożliwe do przepisania, w miarę możliwości rozbudowane, aby ten, kto wypełnia rewers, nie miał nigdy dość miejsca na wypisanie ostatnich symboli i uznał je za nieważne, a dzięki temu obsługujący mógł zwrócić rewers z żądaniem uzupełnienia.
  2. Czas między zamówieniem a dostarczeniem książki winien być bardzo długi.
  1. Nie ma potrzeby wypożyczać więcej niż jedną książkę na raz.
  2. Książki, dostarczone przez obsługę dzięki wypisaniu przez czytelnika odpowiedniego rewersu, nie mogą być przenoszone do biblioteki podręcznej, tak więc należy oddzielić w swoim życiu dwa fundamentalne aspekty: jeden dotyczący lektury, drugi – sprawdzania. Biblioteka ma zniechęcać do jednoczesnego czytania kilku książek, bo od tego można przecież dostać zeza.
  3. Unikać wyposażenia biblioteki w jedną chociażby kopiarkę; jeśli jednak jakaś już się znajdzie, dostęp do niej ma być pracochłonny i kłopotliwy, cena wyższa niż w mieście, limity bardzo niskie, co najwyżej dwie, trzy stroniczki.
  4. Bibliotekarz winien uważać czytelnika za wroga, nieroba (w przeciwnym razie byłby bowiem w pracy), za potencjalnego złodzieja.
  5. Dział informacji winien być nieosiągalny.
  6. Należy zniechęcać do wypożyczania.
  7. Wypożyczanie międzybiblioteczne winno być maksymalnie utrudnione, a w każdym razie wymagać całych miesięcy czekania. Najlepiej jednak zadbać o to, żeby zapoznanie się ze stanem posiadania innych bibliotek było niemożliwe.
  8. W konsekwencji tego wszystkiego kradzież książek winna być ułatwiona.
  9. Godziny otwarcia biblioteki winny dokładnie pokrywać się z godzinami pracy, przedyskutowanymi wcześniej z przedstawicielami związków zawodowych; biblioteka ma być poza tym zaryglowana na cztery spusty w soboty, niedziele oraz w porze obiadowej. Największym wrogiem biblioteki jest pilny student; najlepszym przyjacielem – Don Ferrante, człowiek, który ma własną bibliotekę, nie musi więc chodzić do biblioteki publicznej, której zapisuje jednak swój księgozbiór.
  10. Winno być całkowicie niemożliwe zjedzenie czegokolwiek w obrębie biblioteki; w żadnym razie nie może być mowy o posilaniu się poza biblioteką, jeśli nie zwróci się wszystkich książek, z których się korzysta, tak by po wypiciu kawy trzeba było zamówić je od nowa.
  11. Nie dopuszczać do odzyskania następnego dnia czytanej książki.
  12. Niemożliwe winno być uzyskanie informacji, kto wypożyczył brakującą książkę.
  13. Jeśli się tylko uda – żadnych ubikacji.
  14. W sytuacji idealnej czytelnika powinien obowiązywać zakaz wstępu do biblioteki; zakładając jednak, że do niej wtargnął, nadużywając w małostkowy i mało sympatyczny sposób swobód przyznanych mu wprawdzie przez Wielką Rewolucję, lecz nie przyswojonych jeszcze przez zbiorową wrażliwość, w żadnym razie nie może, i nigdy nie będzie mógł mieć dostępu do półek z książkami – jeśli pominie się prawo do pospiesznego przemknięcia przez bibliotekę podręczną. (…)

 

(1981)

U. Eco, Zapiski na pudełku od zapałek, Poznań 1993, s. 21-23.

Podziel się słowem lub dwoma

komentarzy

Jedno przemyślenie nt. „Biblioteka idealna

  1. Wypożyczam książkę z biblioteki, czytam, a potem staję na głowie żeby ją kupić. Przepłacam. Stawiam na półce z satysfakcją, że będę mogła po nią sięgnąć kiedy tylko zechcę to uczynić, albo pożyczyć czyniąc z tego wyjątkowy prezent (choć jestem wyjątkowo o nie zazdrosna)

Dodaj komentarz