Miesięczne archiwum: Wrzesień 2013

Słowo na dziś: ansa

ansa – niechęć, pretensja, uraza, animozja

Etymologii należy doszukiwać się w łacińskim „ansa” (rękojeść, chwyt) i litewskim „ansa” (ucho garnka).

Aleksander Bruckner pisał, że ansa to „jeden z równie licznych jak niepotrzebnych latynizmów z czasu makaronizmów”.

Pamiętacie kto w filmie Shrek używa tego słowa?

A może jakieś anse?

 

 

 

Miłosz: królestwa bladły jak miedź zaśnieżona

Co było wielkie

Co było wielkie, małem się wydało.
Królestwa bladły jak miedź zaśnieżona.

Co poraziło, więcej nie poraża.
Niebiańskie ziemie toczą się i świecą.

Na brzegu rzeki, rozciągnięty w trawie,
Jak dawno, dawno, puszczam łódki z kory.
Montgeron, 1959

Czesław Miłosz

 

W języku angielskim w przekładzie samego Miłosza:

 

What once was great

What once was great, now appeared small.
Kingdoms were fading like snow-covered bronze.

What once could smite, now smites no more.
Celestial earths roll on and shine.

Streched on the grass by the bank of a river,
As long, long ago, I launch my boats of bark.

 

Wiersz dedykowany jest Aleksandrowi i Oli Watom.

Kuna matata – problemy Europejczyków z językami Afryki Subsaharyjskiej

Dwie intensywne lekcje suahili za mną.

W małej grupie spotykającej się wieczorami są sami Europejczycy. Niektórzy byli już w Afryce i wiedzą co nieco, niektórzy tak jak ja znają Czarny Ląd tylko ze zdjęć i opowieści.

Jednak dla wszystkich język suahili jest wciąż czymś w miarę nowym i świeżym.

W naturalny sposób przyrównujemy go do języków, które już znamy i stąd częste niespodzianki.

Jakie? Co zaskoczyło nas na początku?

1) W języku suahili nie ma rodzajów. Ani męskiego. Ani żeńskiego. Ani nijakiego.

Podkreślanie płci w językach subsaharyjskich zaczęli wprowadzać dopiero Europejczycy w okresie kolonizacji Afryki. W ich sposobie myślenia podział na męskie i żeńskie był zasadniczy. Dlatego jeśli koniecznie chcemy podkreślić płeć np. wykonawcy jakiejś profesji lub dziecka mówimy: dziecko płci męskiej/żeńskiej, dziennikarz płci męskiej/żeńskiej etc.

2) Klasy rzeczowników. Rzeczowniki w zależności od tego czy opisują istoty żywe, siły przyrody, przedmioty czy inne zjawiska są przyporządkowane do klas, które rozpoczynają się od tego samego dźwięku, np. mtu – człowiek, mtoto – dziecko, mwandishi – dziennikarz.

Nie tylko nie ma gramatycznego podziału na męskie/żeńskie, ale także podział ludzie/nie-ludzie nie jest tak oczywisty jak w językach europejskich. Wiele nazw zwierząt należy do tej samej klasy rzeczowników co nazwy opisujące osoby: mbwa – pies czy mbweha – lis.

Bardziej wyraźną linię podziału można przeprowadzić między kategoriami ożywione/nieożywione.

3) Konkordacja. Jeśli rzeczownik zaczyna się np. od „ki” to przymiotnik i liczebnik też będą zaczynać się od „ki”, np. kitabu kimoja kizuri – jedna ładna książka.
Pokazuje to przy okazji, że suahili opiera się w dużej mierze na prefiksach – sylabach/literach dodawanych na początku słowa.

Oczywiście bogactwa języków subsaharyjskich nie da się opisać tylko na przykładzie suahili. Jednak język ten wskazuje na pewne tendencje, które dla Europejczyków mogą być zupełną nowością. A przede wszystkim pokazują  różnorodność i względność sposobów myślenia o świecie i systematyzowania świata.

Dzbanek wody. W tle Giorgio prowadzi lekcje suahili

Słoik słonych wspomnień o Tobie

Dobre słowa do dobrej muzyki. A może raczej dobra muzyka do dobrych słów.

Dla kolekcjonujących słoiki.

Dla tęskniących.

Dla pijących wino.

Dla palących skręty.

Fisz i sznurowadła.

 

Sznurowadła

Tęsknię, choć wiem nie powinienem,
Zostałem sam jak stoję z rozsznurowanymi butami
Mam pełen słoik słonych wspomnień o Tobie, o Tobie…
Pełen słoik wspomnień o Tobie.

Nie ufam więcej tak głęboko,
Nie będę stroił miny,
Wierność trudna jest widocznie,
Zdrada krótkowzroczna boli tak okropnie,
Tak okropnie, tak okropnie…

Tęsknię, choć wiem nie powinienem,
Zostałem sam jak stoję z rozsznurowanymi butami
Mam pełen słoik słonych wspomnień o Tobie,
Pełen słoik słonych wspomnień o Tobie.

Piję wino, palę skręty z kolegami
Wpadnij kiedyś poniszczyć się z nami
I jesteś zła, zła ja o wiem,
Sucho mi w gardle Ty jesteś mój tlen.
Kocham Ciebie i patrzę na ręce,
Chwile miłe i nie ma ich więcej,
Nie ważne, co było, co było.

Tęsknię, choć wiem nie powinienem,
Zostałem sam jak stoję z rozsznurowanymi butami
Mam pełen słoik słonych wspomnień o Tobie, o Tobie, o Tobie…

Tęsknię, choć wiem nie powinienem,
Zostałem sam jak stoję z rozsznurowanymi butami
Mam pełen słoik słonych wspomnień o Tobie,
Pełen słoik słonych wspomnień o Tobie.
Pełen słoik słonych wspomnień o Tobie.

Tęsknię, choć wiem nie powinienem,
Zostałem sam jak stoję z rozsznurowanymi butami
Mam pełen słoik słonych wspomnień o Tobie, o Tobie, o Tobie..

 

Brzydkie słówka: dupa

Słowo „dupa” pochodzi od starosłowiańskiego „dupło” – zagłębienie, dziura, otwór, dziupla.

Utworzony odeń przymiotnik  „dupny” używany był w znaczeniu pusty, niewypełniony, głęboki. Np. dupna mogiła – w XIII wieku tym określeniem można było opisać pusty grób, podaje Aleksander Bruckner.

W języku dolnołużyckim słowo „dupa” zachowało dawne znaczenie – zagłębienie, dziura, chrzcielnica. Synonimy to dupnica i dupjeńc.

A co wyraz oznacza obecnie i w jakich sytuacjach go używamy?

Zamiast definicji słownikowej przytoczmy tekst, który ktoś życzliwie wklikał w zasoby Internetu i podpisał „prof. Miodek”:

„Dupę wynalazł uczony radziecki Wołow. Dlatego mówimy: ‚dupa Wołowa’.
Inni twierdza, ze dupę wynalazła Marynia. Ci z kolei rozmawiają o ”dupie Maryni”.

Dupa pełni ważna role w ruchu obrotowym. Wszystko kreci się wokół dupy.

Dupa służy również do przekazywania zdecydowanych sygnałów niewerbalnych.

Dobrze wymierzony, solidny kopniak w dupę jest wyrażeniem uczuć negatywnych wobec adresata takiego gestu.

Dupie można również przekazać emocje pozytywne, np.”całując kogoś w dupę”.

Dupa może spełniać tez rolę lizaka. Szczęśliwie nie wszyscy są ”dupolizami”.

Uniwersalność dupy nie kończy się na tym, jest ona bowiem zadziwiająco skutecznym pojemnikiem: ”w dupie” można mieć cale osoby, a nawet społeczności. Dupa służy nieraz jako etalon: wiele rzeczy jest ”do dupy”, tym samym dupa spełnia role uniwersalnego wzorca porównawczego.

”W dupę” (lub ”po dupie”) można również dostać. Czynność ta umacnia więzi emocjonalne miedzy rodzicami i dziećmi.

Prócz tego, dupa spełnia role siedziska, powiadamy bowiem: ‚siadaj na dupie’, często z dodatkiem poleceń uzupełniających, jak np. ‚[…] i siedź cicho’.

Określenie ‚dawać (dać) dupy’ funkcjonuje w dwóch znaczeniach: erotycznym i wartościującym, jednak ‚ściągnąć kogoś z dupy’ tylko w tym pierwszym.

Można również ”chronić swoja (lub czyjaś) dupę”, co kolejny raz potwierdza ważność dupy w otaczającym nas świecie.

Zabrać się do czegoś od ”dupy strony’ oznacza podejście niewłaściwe, od końca; dupa funkcjonuje tu jako synonim odwrotności.

Dupa pełni również role uchwytu, można bowiem ”trzymać się czyjejś dupy”.Określenie to nie oznacza braku równowagi, ale samodzielności”

Miron na dziś: Krajobraz jako oko

Kilka smacznych słów na dziś:

Krajobraz jako oko

 

elipsy
takt takt
punktualny
taniec
na osi

figuralność w niebo
amonitem

zakrzywienia
jako kolej rzeczy
i atmosfera
i naciek

czynność

krystalizacja
kroić – to mijanie
z powiewu – wielomasyw

rozsypka
zero – powieka
zero – w ruch!
zero! soczewko!

horyzont
bliżej – szczep
dwustóg
spiętoczub
dwurożec

patrzę
promienieje
jajo bez wyjścia

panorama bije
wypuklenie
z oka

tworzenie oglądanego

czwarty
na dowód oka
wymiar

tworzy
oglądane
oglądanego

Miron Białoszewski

Marcin Wilkowski: Międzynarodowy Tydzień Zakazanych Książek – nie tylko o cenzurze

Z okazji

krojenia

wycinania

zakazywania

banowania

dzisiaj pomnażamy i udostępniamy splot liter Marcina Wilkowskiego z Historia i Media:

Od 22 września trwa Międzynarodowy Tydzień Zakazanych Książek (National Banned Books Week) i wiele pisze się na temat tego, lektura jakich książek i z jakich powodów była (i wciąż bywa) reglamentowana. Informacje o organizowanych w ramach Tygodnia wydarzeniach znaleźć można na Bibliosferze.

Książkowa cenzura to problem krajów niedemokratycznych. W Polsce, w której na listach bestsellerów przez długi czas utrzymywały się uznane za erotyczne powieści E.L. James, wspominanie o jakiejkolwiek formie cenzury wydawniczej nie ma sensu. Jednak czy Tydzień Zakazanych Książek ma być jedynie czasem przypominania o tym, że literatura bywa niewygodna dla władzy (świeckiej czy duchownej), prostą komunikacją o wartości wolnego słowa i twórczej niezależności autora? O te wartości należy dbać, nawet jeśli nie są one dziś ? przynajmniej w krajach demokratycznych ? zagrożone wprost przez konkretne plany polityczne czy reformowane prawo (chociaż nawet w Polsce pojawiają się próby o tym charakterze, proszę sobie poczytać o historii zapisów art. 132a Kodeksu Karnego dotyczącego przestępstwa pomówienia Narodu Polskiego). Jednak Tydzień Zakazanych Książek wskazujący wyłącznie na problem cenzury to moim zdaniem spłaszczenie jego potencjału. Ot, kolejne niewiele znaczące społecznie wydarzenie mówiące o problemach, z którymi (na szczęście) nie mamy już do czynienia wprost.

A gdyby zmienić albo rozszeżyć jego profil? Kiedy zastanowimy się, w jaki sposób dziś ograniczana jest nasza recepcja literatury, okaże się, że mniejszy ma to związek z cenzurą instytucji państwowych (nie mówiąc o bezsilnym Kościele) niż z zasadami funkcjonowania mediów, rynku wydawniczego czy systemem prawa autorskiego. Jeśli dziś coś ogranicza nam kontakt z książkami, to będzie to choćby techniczny i społeczny efekt filter bubble sprawiający, że czasem trudno nam dotrzeć do nowych, nieoczywistych tytułów.

Ograniczeniem jest marketing wydawniczy który sprawia, że czytane są przede wszystkim te książki, które są odpowiednio intensywnie reklamowane. Wiadomo przecież, że biblioteki i szkoła już dawno przegrały rywalizację w zakresie rekomendacji czytelniczych z reklamą i głównymi mediami. Czy nie jest tak, że zamiast proponować, instytucje te reprodukują proponowany przez rynek kanon? Filtrem wpływającym na dostępność literatury jest też prawo autorskie, np. w problemie tzw. dzieł osieroconych (orphan works). Niejasny status prawnoautorski wielu dawnych publikacji sprawia, że nie mogą one być nie tylko ponownie wprowadzane do obrotu komercyjnego, ale także publicznie udostępniane w bibliotekach cyfrowych.

Wydaje mi się, że Tydzień Zakazanych Książek to dobra okazja do pokazania tych problemów.

Źródło: http://historiaimedia.org/2013/09/24/miedzynarodowy-tydzien-zakazanych-ksiazek-nie-tylko-o-cenzurze/

Język angielski: historic vs. historical

words

Po polsku – historyczny.

Po angielsku – historic lub historical.

historic – o wyjątkowym znaczeniu historycznym, wiekopomny, istotny z punktu widzenia historii

np. historic changes, historic event, historic figure

historical – odnoszący się do historii, pochodzący z przeszłości, związany z pojęciem „historyczność”

np. historical period, historical research, historical books

 

(Przysłówek w obu wypadkach będzie brzmiał historically)

Tyle gramatyka. A w praktyce – kto decyduje co tylko odnosi się do historii, a co ma dla niej specjalne znaczenie? Gdzie przebiega granica? Oczywiście w naszym myśleniu o przeszłości.

Sezon na złote jabłka

wiklinowy-pomidory-koszyk

Koniec lata i początek jesieni ma dla mnie smak pomidorów.

Pomidorów czyli czego?

Lśniących czerwonych owoców, które przypłynęły na hiszpańskich statkach do Europy z Meksyku w XVI wieku. Zachwyceni Włosi okrzyknęli je mianem „pomi d’oro” (pomidoro) czyli dosłownie złote jabłka. Stąd już niedaleko do polskiego „pomidory”.

Skojarzenie ze złotem możemy łatwo wytłumaczyć – coś cennego, zachwycającego, lśniącego. Ale dlaczego jabłko? Czy chodzi tylko o kształt?

Otóż nie.

Odwołajmy się do ustaleń antropolingwistów (czyli tych, którzy badają ewolucję ludzkiego myślenia i jej odzwierciedlenie w języku). Początkowo słowem „jabłko” określano każdy rodzaj owoców, a niekiedy także warzyw. Łacińskie pomum to jabłko, owoc. Spójrzmy na kilka przykładów z różnych języków:

francuskie „pomme de terre” – jabłka ziemne czyli ziemniaki

niemieckie „apfelsine” – jabłka chińskie czyli pomarańcze

polskie „pomarańcza” (z włoskiego: pomo + arancia) – jabłko pomarańczowe

Jabłko uznaje się za pierwszy owoc odkryty przez człowieka. Posiada bogatą symbolikę i stanowi archetyp owocu w ogóle. Zwróćmy też uwagę, że w wielu językach (większość języków indoeuropejskich, także języki celtyckie) słowo jabłko zdaje się mieć wspólny źródłosłów, zawierający korzeń ap, ab, af lub av. Popatrzmy:

celtycki – aballo

angielski – apple (staroangielski – aeppel)

walijski – afal

niemiecki – Apfel

islandzki – epli

rosyjski – jabloko

polski – jabłko

Na koniec wróćmy do pomidorów. Co zatem z angielskim „tomato” czy hiszpańskim „tomate”?

W tych językach słowo oznaczające pomidora zostało zaczerpnięte z języka nahuatl czyli języka azteckiego. Wyraz „tomatl” używamy był więc przez mieszkańców Meksyku, skąd pochodzą nasze złote jabłka.

Podbój Meksyku przez Hiszpanów

Miron rapuje. Białoszewski a polski hip-hop

DLOLU

Tytuł powinien brzmieć raczej:

Miron, a więc polski hip hop.

A właściwie jeden z jego filarów – rap.

Miron rapuje.

Białoszewski Miron,

a więc korzenie polskiego

hip-hopu.

Dla porządku, którego nie lubię, ale który czasami może być, przytoczmy definicję.

rap –  rodzaj ekspresji wokalnej polegający na rytmicznym i ekspresyjnym wypowiadaniu słów i ich rymowaniu do zapętlonego podkładu instrumentalnego. Element kultury hip-hopowej. Chociaż rap powszechnie uważany jest za muzykę, to wielu naukowców wskazuje na jego bliskie pokrewieństwo z poezją

(ze źródła wiedzy omylnej, demokratycznej i lawinowo przyrastającej czyli Wikipedii)

Języki na wierzch – próbka pra-rapu prosto spod pióra Mirona:

Karuzela z MadonnamiWsiadajcie madonny
madonny
Do bryk sześciokonnych
…ściokonnych!
Konie wiszą kopytami nad ziemią.
One w brykach na postoju
już drzemią
Każda bryka malowana
w trzy ogniste farbki
I trzy są końskie maści
od sufitu
od dębu
od marchwi
Drgnęły madonny
I orszak konny
Ruszył z kopyta
Lata dookoła
Gramofonowa
Płyta
Taka
płyta:
Migają w krąg anglezy grzyw
I lambrekiny siodeł,
I gorejące wzory bryk
Kwiecisto-laurkowe
A w każdej bryce vis-a-vis
Madonna i madonna
W nieodmiennej pozie tkwi
Od dziecka odchylona
białe konie
bryka czarne konie bryka rude konie bryka
Magnifikat!
A one w Leonardach min,
W obrazach Rafaela,
W okrągłych ogniach, w klatkach lin
W przedmieściach i niedzielach.
I w każdej bryce vis-a-vis
Madonna i madonna
I nie wiadomo która śpi,
A która jest natchniona
szóstka koni
one szóstka koni
one
Zakręcone!
I coraz wolniej karuzela
Puszcza refren
I peryfe
rafa
elickie
madonny
przed
mieścia
wymieniają
konne piętro
Wsiadajcie
W sześcio…! 

Z recytowania przeszliście w wyśpiewywanie? Nie Wy pierwsi. Zdarzyło się to już Ewie Dymarczyk i zespołowi Maanam z Justyną Steczkowską.

 

 Przykładów

Jeszcze kilka

Krótkich

Z kontektsu

którego nigdy nie miały

wyrwanych:

 

wtem
miłość
ku komu? ku komu?

nogami uginany
na odwrót klęczek
krzesłu
pierwszemu
zwierzam
i jest wzruszenie
i wspólne zgięcie
i teraz to ty
o krzesło
kocham cię
krzesło
kocham cię 

(M. Białoszewski, Romans z konkretem)

Buraka burota
i buraka
bliskie profile skrojone
i jeszcze buraka starość,którą kochamy,

i nic z tej nudnej fisharmonii
biblijnych aptek
o manierach
i o fornierach w serca,w sęki
homeopatii zbawienia…
tu nie fis
i nie harmonia,
ale dysonans

ach! i flet zaczarowany
w kartofle – flet
w kartofle rysunków i kształtówzatartych!
to stara podłoga
podłoga
leżąca strona
boga naszego powszedniego
zwyczajnych dni
i takie słowo koncertujące
w o-gamie
w tonacji z dna
naszej mowy…

Podłogo nasza,
błogosław nam pod nami
błogo, o łogo…

(M. Białoszewski, Podłogo, błogosław!)

 

Skrojone według jednego manekina
połyski przechodniów.

Kubistyczne lustra
po guzikach
po morzach.

Ziarno rdzy na nowy kolor
starej szuflady.

Ściany zmieniające skórę jak węże.
Gruby kurz
który rośnie
pokoleniami szarych baranków.

Wypożyczalnia sennych przeżyć
czyli druga historia świata.

(M. Białoszewski, Rzeczywistość nieustalona)

 

elipsy

takt takt

punktualny

taniec

na osi

(M. Białoszewski, Krajobraz jak oko)

 

Tym się polski hip-hop zaczynał.

A na tym się (nie)kończy:

Jestes taka piękna
nagrana na dźwiękach
wszystko co mi mówisz biore kochana do serca
tak od dawna sie wkrecam
w rękach w końcu mam Cie
jade wskazującym palcem spokojnie po kańcie
jak moge najdokładniej
sprawdzam nierówności
wiesz jestesmy w sklepie ale wrzuce Cie na nośnik
czekania juz dość mi
otwieram Vestaxa
Wkładam 6 baterii zeby poleciał na maxa
w słuchawkach ten sampel
zaraz sie to zacznie
na razie słysze trzask to na winylu starter
obserwuje bacznie
jak napis sie kręci
i mysle jak zawsze co sie gapisz jak wiesz kim jest autor
nie ważne
ważne, ze sie kreci mam go
pierwszy numer ziomek płyną dźwięki przez gardło
sprawdzam drugi track bo może wymęcze bębny
usłysze breaku takt brat
bede w niebo wzięty
dla igły kilometry
kilka szybkich minut
wchodzą mi winyle jak frytki i halibut
jedziem na teofilów
tam stoi MPC’tka
3 sekundy ciszy nagle w uszy wchodzi taka pętla

(O.S.T.R, Czarna miłość)